W klubie

Jej ręce wczepiały się w kratki drutu. Oddychała ciężko i czuła, że z każdym jego mocnym pchnięciem jest coraz to bliższa dojścia, że każdy ruch zbliża ją do wielkiego O. Nie żałowała, że zaczęła z nim tańczyć, chociaż czuła, że to wszystko idzie bardzo szybko, zbyt szybko. Ale to nic, oboje byli przecież lekko pijani, mieli za sobą już kilka całkiem mocnych drinków. Tak dobrze im się razem tańczyło. I nawet specjalnie nie protestowała, kiedy nagle zaczął ją całować, a jego ręce zaczęły niesfornie wędrować po jej pupie i dekolcie.  I już wtedy wiedziała, że z klubu wyjdą razem. Ona potrafiła wyczuć takie rzeczy.